Pułapki na platformach typu booking – analiza mechanizmu wymuszania skanów dokumentów przez wynajmujących

utworzone przez | lis 24, 2024 | RODO/GDPR | 0 komentarzy

W minione wakacje podróżując po Europie doświadczyłem na własnej skórze praktyki stosowanej przez wynajmujących apartamenty, który polega na ukrywaniu przed najemcą warunków najmu, które… naruszają prywatność. O tych warunkach nie przeczytamy w opisie oferty noclegu ani regulaminach wynajmującego. Nie mamy za bardzo ochrony przed sprytnym mechanizmem wyłudzania danych…. i stąd ten arytkuł.

W skrócie: stajesz przed sytuacją, w której pomimo braku podstawy prawnej: musisz udostępnić wynajmującemu skany dokumentów osobistych (nawet całej Twojej rodziny), albo tracisz pieniądze za dokonaną rezerwację.

Czy można się przed tym uchronić? Niestety nie, ponieważ o obowiązku przesłania skanów dowiadujesz się dopiero po zapłacie za nocleg, którego… nie można już odwołać.

Podczas gdy w Polsce nie dogasła dyskusja, czy instytucje i banki w kontekście AML mogą żądać skanu dowodów, a firmy usuwały skany dowodów osobistych z akt osobowych to zwykli „wynajmujący” kolekcjonują skany bez ograniczeń…

Jak działa mechanizm przed którym nie ma ucieczki?

Mechanizm jak się okazuje dość popularnego procederu wydaje się dość sprytny i prosty:

  1. Zapoznajesz się z warunkami oferty umieszczonej na platformie z apartamentami, rezerwujesz i płacisz za apartament w opcji bez odwołania. Nie możesz już z takiego noclegu zrezygnować bez utraty pieniędzy, chyba że właściciel apartamentu wyrazi na to zgodę.
  2. Wynajmujący lokal potwierdza i dziękuje za rezerwację. Wydaje się, że skoro zaakceptowaliśmy ofertę to wszystko jest jasne i koniec tematu?
  3. Dzień przed przyjazdem na miejsce otrzymujesz wiadomość typu: Prosimy o przesłanie skanu dokumentu tożsamości wszystkich osób, które będą nocować w lokalu. Jest to warunek konieczny – bez tego wynajem nie będzie możliwy.
  4. Nie było o tym mowy wcześniej. Co zrobisz? Napiszesz do platformy bookingowej – w moim przypadku nie rozwiązało to problemu. Podasz wynajmującego do sądu – licz się z nieadekwatnymi kosztami. Zgłosisz do organu ochrony danych – za granicą musisz liczyć się z długą procedurą i pismami z urzędem, które będą w języku, którego nie znasz np. po niemiecku. Poddajesz się i przesyłasz skany dokumentów wszystkich podróżnych osobie, której na oczy nie widziałeś/aś?

Przecież mogłeś sprawdzić to wcześniej?

Nie do końca. Gdyby w ofercie noclegu była zawarta informacja, że warunkiem świadczenia usługi jest przesłanie skanów dokumentów tożsamości (ID) to wielu świadomych użytkowników po prostu nie skorzystałoby z usług noclegu u takiego usługodawcy. Proste, ale zmniejsza ilość klientów. Ponadto organy nadzorcze może miałyby czarno na białym wgląd do informacji jakiego zakresu wymagają wynajmujący.

Okazuje się, że wynajmujący informuje o swoich niezgodnych z prawem żądaniach… po fakcie na czacie, a nie w oficjalnej ofercie czy regulaminach swoich usług. Nie możesz, zatem wiedzieć tego wcześniej i na tym polega problem.

Nawet gdyby właściciel apartamentu wyprowadził skrajną interpretację, iż użytkownik ma obowiązek prawny przesłać mailem (sic!) dowód osobisty i umieścił takąż informację w ofercie, to można to uznać za dyskusyjne ale uczciwe. Ten warunek transakcji/umowy pozostaje jednak w ukryciu do momentu w którym trudno nocleg odkręcić.

Utracona kasa albo skan dowodu – czyli kup pan cegłę!

Niestety wiele osób nieświadomych swoich praw ulega presji i przesyła mailem lub  chatem skany dokumentów „komuś tam” po drugiej stronie, komu się wydaje że ma prawo tego żądać…

Jeżeli jednak zapali się nam czerwona lampka i nie prześlemy skanów przepadają nasze pieniądze za nocleg. Czy można je odzyskać? Ogólnie rzecz biorąc nie… Na koniec dnia właściciel apartamentu „zgarnia” wynagrodzenie za nocleg, którego nie było lub ostatecznie wymusza rezygnację ze zdrowego rozsądku i przesłanie skanów dokumentów. W każdym przypadku przegrywasz, a czyjś biznes się kręci.

Pojawia się pytanie czy nowy warunek, którego nie było w ofercie jest obowiązujący? Wydaje się, że nie jest on wiążący, ponieważ nie można wymagać nowych warunków krytycznych do jej realizacji już po zawarciu umowy. To jednak nie jest takie proste ponieważ można również stwierdzić, że to nie jest ukryty warunek umowy, ale po prostu wymóg prawny lub prawo wynajmującego.

Przecież obiekty mają prawo…

Booking.com po otrzymaniu mojego zgłoszenia stwierdził, że „Obiekty mają prawo wymagać od gości dokumentów celem zameldowania.” Czy to prawda? Co do zasady „tak” np. na miejscu celem okazania i potwierdzenia tożsamości.

To jest oczywiste, że wynajmujący chce potwierdzenia tożsamości osoby, która będzie nocowała, poprzez okazanie dowodu. Tak dzieje się w większości hoteli, która poprawnie wdrożyła RODO (głównie sieciówki). Najemca, wobec którego mogą pojawić się roszczenia pokazuje fizyczny dowód i potwierdza tym samym, że on to on. Osoby towarzyszące zazwyczaj nie mają tego obowiązku. Sytuacja może być odmienna w zależności od lokalnego prawa. Można powiedzieć, że pracownik booking.com ma racje, ale nie odnosi się tak naprawdę do postawionego problemu. (Być może nie jest to problem platformy, tylko relacji między użytkownikami).

Mowa jest bowiem o czymś zupełnie innymi tj. o zbieraniu kopii elektronicznych dowodów, przesyłania ich wątpliwymi kanałami, nadmiarze zbieranych danych osobowych i o tym, że przesłanie skanu jest warunkiem ukrytym przed osobą, która chciała po prostu skorzystać z oferty noclegowej. Mamy w opisach ofert informacje czy jest kuchenka, czajnik ale o tak ważnej rzeczy nie ma ani słowa, a dla wielu nie jest ona oczywista. W samej aplikacji (komunikatorze) mamy ostrzeżenia, aby nie przesyłać swoich danych osobowych, więc co jako użytkownik mam o tym myśleć? Może lepiej dać sobie spokój i po prostu przystanąć na żądania?

Dlaczego nie powinieneś wysyłać wynajmującemu skanów dokumentów tożsamości?

Moja historia była taka, że byłem w podróży z dziećmi i chciałem skorzystać z pojedynczego noclegu w Wiedniu. Było dla mnie jasne, że właściciel apartamentu nie ma prawa żądać ode mnie przesłania skanów i od razu zareagowałem sprzeciwem. Nie wyślę skanów dokumentów moich dzieci pierwszej lepszej osobie, która postanowiła świadczyć usługi najmu swojego apartamentu.

Pomijając zasadność, wysyłając skan dokumentu tożsamości e-mailem, WhatsAppem i tym podobnymi komunikatorami nie wiemy kto jest po drugiej stronie czatu. Trzeba także zdać pytanie, dlaczego tak bardzo interesują go skany dokumentów? Co będzie z nimi robił? Nie mamy pewności co dalej z takim zakresem danych lub obrazem dokumentu będzie się działo. Ponadto wynajmujący to nie instytucja bankowa lub państwowa, która z założenia będzie stosować najlepsze zabezpieczenia, ale często mała firma lub „Kowalski” z podstawowymi środkami ochrony, które dla hackerów nie stanowią większego wyzwania.

Treść artykułu

Powinniśmy raczej wykazywać zerowe zaufanie (zero trust) do tego typu podmiotów zwłaszcza podczas podróży zagranicznych i zwłaszcza jeżeli chodzi o dokumenty dzieci. Dokumenty mogą być wykorzystane do różnych działań przestępczych i kradzieży tożsamości. Usługa zastrzeżenia peselu to nie wszechmocna tarcza, która nas ochroni przed zagrożeniami poza granicami naszego kraju. Nie bez powodu skany dowodów tożsamości mają swoją cenę na czarnym rynku…

Jak  wygląda wizyta w Hotelu w Polsce i Austrii?

Tu bywa różnie. Pożądany standard w Polsce wygląda w ten sposób, że przychodzimy do recepcji hotelu, która weryfikuje naszą tożsamość. Obsługa ma prawo zażądać dokumentu tożsamości w celu potwierdzenia tożsamości, tzn. sprawdzenia że my to my i podane dane dotyczą nas. Hotel ma ogólnie niekwestionowane prawo do weryfikacji tożsamości płatnika np. w celu dochodzenia ewentualnych roszczeń. Pozostali goście „wchodzą na jego odpowiedzialność”, więc zazwyczaj nie muszą okazywać dokumentów. Pracownik hotelu, tak trzyma dokument w ręku, aby przez cały czas był w zasięgu mojego wzroku. Nie ma mowy, o żadnym skanowaniu czy częściowym skanowaniu itp. Kiedyś hotele miały dodatkowo obowiązek meldunkowe i spisywano wszystkich gości i skanowano dowody, ale poza wyjątkami praktyka ta nie jest stosowana.

Jak to zatem wygląda w sieciowych i renomowanych hotelach w Austrii? Według mojego doświadczenia dokładnie tak samo. Podczas ostatniej podróży zrezygnowałem z usługi wspomnianego wynajmującego i wybrałem zakwaterowanie w normalnym hotelu gdzie proces potwierdzania tożsamości przebiegł dokładnie tak jak w Polsce. Pokazałem na miejscu swój dowód i to koniec. Żadnego skanowania, żadnego przesyłania danych dzieci, zero pytań. Ponadto miałem wrażenie, że transparentność jest w tym Hotelu po prostu elementem jakości usługi. Takiego standardu oczekuje jako obywatel UE gdy podróżuję po UE. Wiem, wiem wymagam za dużo…

Tymczasem wynajmujący z booking.com zapewniał mnie że, to prawo Austriackie wymusza na nim takie działania, a w każdej jego wypowiedzi brakowało spójności. Do dziś nie przedstawił mi konkretnej podstawy prawnej na jakiej domagał się skanu dowodów. Nie wykazał się także podejście pro-klienckim i nie anulował rezerwacji.

Dlaczego zgłosiłem naruszenie do austriackiego odpowiednika PUODO.

Ktoś może powiedzieć, że w Austrii obowiązuje inne prawo niż w Polsce. W tej historii jestem zwykłym podróżnikiem, a jednak sposób informowania administratora jest tak „przejrzysty”, że zmusił mnie do analizy prawa Austriackiego w trakcie urlopu. No dobrze jestem fanem tematu, więc zagwozdka była ciekawa sama w sobie 😉

Prawo to mówi o obowiązku meldunkowym ale…dotyczy on pewnych warunków, a nie każdej sytuacji gdy zatrzymujemy się na jedną noc. Niestety firma wynajmująca obiekt wprowadzała mnie w błąd pisząc o wymogach prawa.

W dniu poprzedzającym przyjazd do apartamentu dostawca zakwaterowania poinformował mnie:

„Przed odprawą będziemy potrzebować zdjęcia/kopii dokumentów tożsamości wszystkich podróżnych. Prosimy o jak najszybsze przesłanie wszystkich dokumentów tożsamości. Bez dokumentów odprawa nie będzie możliwa”.

Zgodnie z artykułem 13 oraz 14 GDPR, administrator danych ma obowiązek poinformowania osoby, której dane dotyczą, o sposobie przetwarzania jej danych, co nie zostało spełnione. Usługodawcy ani wcześniej przed rezerwacją ani później podczas komunikacji nie przedstawił pełnej klauzuli informacyjnej wymaganej od administratora przez RODO. Nie miałem zatem wiedzy na jakiej podstawie prawnej wymagają ode mnie danych i od mojej rodziny oraz jak długo będą je przetwarzać, jak zabezpieczą te dokumenty, komu dalej będą udostępniane? Czy znajomość GDPR w tej firmie istnieje?

W celu odnalezienia brakujących informacji odwiedziłem profil firmy na booking.com oraz sprawdziłem informacje na stronie internetowej usługodawcy (wynajmującego) i niestety nie odnalazłem wszystkich wymaganych prawem informacji o przetwarzaniu moich danych osobowych w związku zakwaterowaniem.

Za pośrednictwem czatu poinformowałem Usługodawcę o moim sprzeciwie, oraz poinformowałem, że w mojej opinii kolekcjonując skany dokumentów naruszają prawo obowiązujące w Unii Europejskiej.

W odpowiedzi Usługodawca napisał:

„Jako gospodarze w Wiedniu podlegamy lokalnym przepisom, które wymagają weryfikacji tożsamości gości podczas zameldowania. Wymóg ten nie jest unikalny dla naszej firmy, ale raczej standardową praktyką w branży hotelarskiej. Rozumiemy, że podanie danych osobowych może budzić obawy dotyczące prywatności i bezpieczeństwa danych. Zapewniamy, że traktujemy wszystkie dane gości z najwyższą starannością i w ścisłej zgodności z obowiązującymi przepisami o ochronie danych, w tym z ogólnym rozporządzeniem o ochronie danych (RODO).Ponieważ obsługujemy system samodzielnego zameldowania, prosimy o przedstawienie dokumentów tożsamości w formie cyfrowej. Gość może przesłać zdjęcie e-mailem, przez WhatsApp lub w inny dogodny dla siebie sposób. Wszystko, czego potrzebujemy, to imię i nazwisko, data urodzenia, numer dokumentu tożsamości i data ważności dokumentu tożsamości (reszta może zostać ocenzurowana, jeśli używane jest zdjęcie). ”

Warto zwrócić uwagę, że dopiero po zgłoszonym sprzeciwie i rezygnacji z usługi żądanie wynajmującego uległo zmianie – zmiękczeniu. Jak czytamy wymagany jest już mniejszy zakres danych, ale nadal prośba dotyczy zbyt szerokiej kategorii osób. Na marginesie: gdzie ta „najwyższa staranność o zgodność z przepisami RODO”, która zaowocowałaby najprostszą klauzulą informacyjną?

Zbieramy nadmiar danych celem nieskutecznej weryfikacji

Jeżeli ktoś przesyła elektronicznie obraz dokumentów to czy taką czynność możemy nazwać potwierdzeniem tożsamości? Czy mamy pewność, że osoba, która dysponuje skanem jest osobą za którą się podaje? A może jest właścicielem apartamentu i takich skanów ma setki?

Czy do tego służy fizyczny dokument potwierdzający tożsamość, aby identyfikować każdą osobę, która dysponuje skanem? Czy raczej dokument fizyczny identyfikuje osobę, która posiada fizyczny oryginał w swojej ręce?

Trzeba jasno powiedzieć: przesłanie skanu dowodu nie jest skutecznoą weryfikacją tożsamości. Wiem, że niektóre firmy i instytucje stosują podobne metody, ale najcześciej idzie za tym bardziej rozszerzony proces autentykacji. Nawet jeżeli przepisy wymagają od wynajmującego procesu potwierdzenia tożsamości wynajmujących to wysłanie skanu nie może być traktowane jednoznacznie z okazaniem fizycznego dokumentu. Skoro nie wiesz kto nocuje w twoim obiekcie to po co ci skan dowodu osoby z którą pisałeś przez komunikator?

Brak wyraźnej podstawy prawnej i bezpieczeństwo gości

W kolejnej wiadomości ponownie zwróciłem uwagę,. „Potwierdzenie tożsamości nie jest tym samym, co żądanie kopii dokumentu. Potwierdzenie tożsamości jest standardem, ale żądanie kopii obrazu dokumentu, zwłaszcza dzieci, jest już naruszeniem prawa.”

Po czym otrzymałem wiadomość od Usługodawcy, która mówi już nie tylko o obowiązku prawnym ale jak się okazuje także o uzasadnionym interesie. Nagle okazało się, że administrator danych ma nowe cele! W mojej ocenie mamy już tutaj naruszenie art. 12 RODO w zakresie przejrzystego informowania.

„Głównym celem weryfikacji tożsamości jest zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim gościom w naszym obiekcie. Weryfikując tożsamość każdego gościa, możemy lepiej chronić się przed potencjalnymi zagrożeniami i utrzymywać bezpieczne środowisko dla wszystkich.  
Ponadto praktyka ta pomaga nam spełniać zobowiązania prawne i wymogi regulacyjne związane z rejestracją i dokumentacją gości. Umożliwia nam to wypełnianie naszych obowiązków jako odpowiedzialnego dostawcy zakwaterowania w wiedeńskiej branży hotelarskiej.
W związku z tym, jeśli nie czujesz się komfortowo, dostarczając dokumenty tożsamości online, jeśli przyjedziesz najpóźniej do 16:00, możesz z przyjemnością odwiedzić nas w naszym biurze i pokazać dokumenty tożsamości osobiście.
Jedynym powodem, dla którego prosimy o przesłanie ich online, jest to, że pracujemy z samodzielną odprawą, co oznacza, że nie ma nikogo bezpośrednio na miejscu, kto mógłby je zweryfikować.„

W tym miejscu wydaje się, że dotykamy problemu administratora jakim jest zdalna weryfikacja tożsamości – a raczej jej fikcja oraz nowy ujawniony cel – bezpieczeństwo gości. Nadal nie wiemy o jakich obowiązkach prawnych mówimy. Jeżeli już informujemy podmiot danych o podstawach prawnych (art. 6 lit. c) to należałoby również podać zapis/ustawę o którą dokładnie chodzi.

Można powiedzieć, wspaniale, że firma zaproponowała alternatywne rozwiązanie i możliwość przyjazdu do biura. Jednakże w momencie, gdy obsługa zaproponowała rozwiązanie miałem już zorganizowany nocleg gdzie indziej. Będąc w podróży z dziećmi nie mogłem czekać, aż dojdziemy do consensusu i potrzebowaliśmy noclegu. To jednak jest nieistotne, ponieważ żądanie nadal dotyczy dokumentów a nie mojego dokumentu, a więc nadal trwa mój sprzeciw.

Nowy cel –zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim gościom w naszym obiekcie, również budzi wątpliwości. Dlaczego nie było o tym mowy wcześniej? W jaki sposób ma się to przełożyć na bezpieczeństwo gości? Czy dane trafiają do innych baz/podmiotów i są porównywane? Myślenie o tym przyprawia mnie o ciarki na plecach…

A może jednak istnieje wymóg prawny, o którym pisze wynajmujący?

Jako konsument będąc w podróży na wakacjach czułem się w tej sytuacji zdezorientowany. Nie jestem specjalistą od prawa Aurtiackiego, ale zajrzałem do Gesamte Rechtsvorschrift für Meldegesetz 1991.

Aktualny tekst ustawy mówi, że od obowiązku meldunkowego zwolnieni są osoby, którym udzielono zakwaterowania w mieszkaniu na okres nie dłuższy niż trzy dni.

W związku z tym, że moje zakwaterowanie wynosiło niecałe 24h w mojej ocenie wynajmujący nie miał obowiązku prawnego meldowania gościa. Ponadto ustawa w innym miejscu mówi, że w takiej sytuacji pozostałe osoby żyjące w związku rodzinnym nie podlegają obowiązkowi meldunkowemu, a więc moje dzieci nie muszą się meldować.

Ustawa nie przewiduje obowiązku przesyłania lub wykonywania obrazu/kopii dokumentu, a jedynie podawanie informacji niezbędnych do meldunku (w przypadku pobytu dłuższego niż trzy dni). Tym bardziej nie przewiduje konieczności dostarczania skanów dowodów osobistych osób towarzyszących podróżnemu.

Niezgodność z RODO

Podmiot został zgłoszony przez mnie do organu nadzorczego ponieważ w mojej ocenie jego praktyka może zostać uznana za naruszenie prawa prywatności, np.

  1. Żądanie skanu dowodu osobistego (ID) bez podstawy prawnej narusza art. 6 RODO (fotografia jako nieuzasadniona kategoria danych) w odniesieniu do a. osoby zamawiającej nocleg, b. osób towarzyszących.
  2. Żądanie danych osobowych gości bez podstawy prawnej narusza art. 6 RODO –  (kategoria osób).
  3. Brak spełnienia obowiązku informacyjnego w stosunku do mojej osoby, której dane przetwarza administrator narusza art. 13 i 14 RODO (brak klauzuli informacyjnej na etapie pozyskiwania danych).
  4. Wynajmujący naruszył artykuł 12 RODO, ponieważ jego komunikacja nie była przejrzysta. Nie podał w dostępnej formie informacji na temat przetwarzania danych zarówno na etapie rezerwacji ani w późniejszej komunikacji gdy zażądał szerszego zakresu danych, czy choćby po wyrażeniu sprzeciwu. Brak informacji o przetwarzaniu danych na stronie internetowej. Ponadto wprowadzenie w błąd w zakresie podstaw prawnych przetwarzania danych osobowych to również naruszenie w zakresie przejrzystości.
  5. Żądanie wykorzystywania niezabezpieczonych (prawnie i technicznie) kanałów elektronicznych do przesyłania tak ważnych dokumentów może teoretycznie nie być zgodne z artykułem 32 GDPR ponieważ administrator danych ma obowiązek zapewnienia odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa danych i odpowiada za zabezpieczenia w tym procesie.
  6. Praktyka żądania skanów dokumentów po dokonaniu bezzwrotnej rezerwacji na platformie bookingowej może budzić wątpliwości co do jej zgodności z zasadami przejrzystości i uczciwego przetwarzania danych zgodnie z GDPR co może być naruszeniem art. 5 pkt.a).

Reasumując

Artykuł ten powstał, aby zwrócić uwagę na pewien problem, a także przestrzec tych, którzy szanują swoje prawo do prywatności. Kwota, którą zapłaciłem za nocleg jest niewielka 😉 ale dzięki temu mogłem poruszyć ważny problem, a być może pomóc innym? Co by było gdyby zarezerwował nocleg na kilka dni? Pewnie również ugiąłbym się.

Chciałbym zwrócić uwagę na sytuację osoby, wobec które stosowania jest opisywana praktyka przy wykorzystaniu platform bookingowych. Jeżeli wynajmujący żąda kopi dokumentów dopiero po zapłacie, gdy użytkownik już zapłacił za usługę i nie może z niej zrezygnować (bez utraty środków), to jest on w sytuacji, w której musi wybierać między utratą prywatności a utratą pieniędzy. Booking .com dopuszcza rezygnację z rezerwacji, ale domyślnie koszt anulowania równa się kwocie zapłaconej. Można za pomocą aplikacji poprosić właściciela apartamentu o anulowanie bez obciążania. Jeżeli wynajmujący jednak nie będzie wyrozumiały to ta opcja odpada. Praktycznie nie istnieje mechanizm pozwalający zabezpieczyć się przed tego typu sztuczkami.

Myślę, że jest to problem społeczny. Większość osób prawdopodobnie nie mając wyjścia i nie chcąc tracić pieniędzy po otrzymaniu wiadomości poprzez komunikator przesyła skany swoich dokumentów. Nie wiedzą, że ich prawo do prywatności jest łamane.  Domyślam się, że skala tego jest duża, a temat rzadko poruszany. Pytanie w jakiej skali dokumenty osobiste krążą po świecie właśnie poprzez to, że tak chętnie korzystamy z platform rezerwacyjnych noclegi?

Można oczywiście uznać, że moja analiza prawna jest niedoskonała i niewystarczająca, a prawo lokalne i wykładnia jest inna w różnych krajach. Nie ujmując administratorom platform bookinogwych wydaje mi się jednak, że użytkownik, który nie zgłębia na co dzień zagadnień ochrony danych jest de facto skazany na bycie ofiarą wspominanego mechanizmu stosowanego przez podmioty oferujące noclegi.

Problem można rozwiązać na przykład w taki sposób, aby regulamin platformy zakazywał po dokonaniu rezerwacji stawiania dodatkowych warunków w zakresie przetwarzania danych. W takim przypadku najmujący poproszony o zakres dokumentów/danych wykraczający po za opisany w ofercie noclegu miałby prawo anulowania i zwrotu pieniędzy.

Na karcie produktu mamy informacje o czajniku, śniadaniu i odległości do najbliższego obiektu sportowego, to dlaczego nie o zakresie wymaganych danych i dokumentów?

Jak się ustrzec?

  1. Zapytaj wynajmującego konkretnie o to, czy wymaga przesyłania skanu dowodów, za nim dokonasz rezerwacji bezzwrotnej.
  2. Poczytaj opinie o obiekcie, bardzo często użytkownicy sygnalizują tego typu nieprawidłowości w komentarzach

Hosts & Guests

Amanda Doe

Cameron James

Todd Dawson

 Share Episode

Quisque

Lacus

Donec 

Platforma edukacyjn@

Nowości na blogu

0 komentarzy